Pączki, chrusty na zapusty

Dawniej koniec karnawału traktowano poważnie. Na wsiach tańce w zapusty gwarantowały lepszy urodzaj, zaś miastowym (i nie tylko miastowym) pannom dawały szansę znalezienia narzeczonego. Bawiono się do białego rana. W ostatni wtorek zapustów - przed środą popielcową - planowano zabawy do północy. Nieuchronność nadchodzącego postu i koniec zabaw żartobliwie odsuwano przyśpiewkami:

"Powiedzcie tam wstępnej (popielcowej) środzie,

niech mnie czeka przy ogrodzie".

W czasie zapustów pozwalano sobie na jedzenie do woli i tłusto.  Pozwólmy sobie więc na chrusty, zwane też faworkami.  Łatwy w wykonaniu i sprawdzony przepis.

Oto przepis na chrust, zwany też faworkami.

Składniki:

  • 40 dkg mąki,

  • 6 - 7 zółtek

  • 250 ml kwaśnej, gęstej śmietany,

  • 1 łyżka spirytusu i odrobina soli,

  • 0,7 kg smalcu, lub olej rzepakowy do smażenia,

  • cukier puder do posypania gotowych chrustów.

Wykonanie:

W mące robimy dołek, do którego dajemy oddzielone od białek żółtka, śmietanę, sól i spirytus. (Spirytus zapobiega wchłanianiu się  tłuszczu). Wszystkie składniki mieszamy siekając nożem, a następnie zagniatamy ciasto. Dzielimy gotowe ciasto na trzy części i po kolei każdą rozwałkowujemy, delikatnie podsypując mąką, na cienki placek o grubości ok 2-3 mm. Nadmiar mąki zmieść. Tniemy płat ciasta na paski o szerokości ok 3 cm, dzielimy paski ukośnie na mniejsze kawałki i w każdym kawałku robimy nożem w środku przecięcie wzdłuż, przez które przewlekamy jeden koniec chrustu. 

Smażymy partiami na wrzącym tłuszczu, pamiętając by nie kłaść zbyt dużo do rondla / patelni, bo chrusty podwajają podczas smażenia swą obiętość. Gdy przybierają złoty kolor przewracamy na drugą stronę i po chwili gotowe wykładamy na papierowe reczniki dla odsączenia nadmiaru tłuszczu. Smażymy następne partie faworków postępując podobnie. Posypujemy obficie cukrem pudrem.  Jak można zauważyć, do ciasta nie dodajemy proszku do pieczenia czy innych środków spulchniających. Wystarcza kwaśna śmietana.

Ciasteczka powinny być delikatne, kruche i chrupiące, jak to chrust. Można ich zjeść sporo, dlatego należy uważać na obżartuchów, bo nic nam nie zostawią.

      
Bloguje Sonia Baran
Sonia Baran
EnglishFrenchGermanItalianPortugueseRussianSpanish