Zażyj ruchu. Ruch na receptę.

Zażyj ruchu. Ruch na receptę.

Mądrości o korzyściach dla zdrowia płynących z aktywnego stylu życia fruwają nam koło uszu jak natrętne muchy. I opędzamy się przed nimi dość skutecznie. Wiadomo to z dość zatrważających statystyk. No i co z tego, że wiemy, trzeba się więcej ruszać? "Truje" nam o tym matka, ojciec, prasa, media, nauczyciel, żona i znajoma emerytka. A smukła, wysportowana sąsiadka ma to wrecz wypisane na każdej, pięknie ukształtowanej części ciała. Nam po prostu najczęściej się nie chce. Jakże to miło po szkole, czy po pracy zasiąść z kawką przed telewizorem czy komputerem w wygodnym fotelu. Posiedzieć w pubie ze znajomymi. Pograć na tym i owym aż do osiągniecia najwyższego poziomu ... bezruchu! I rosną nam w siłę tłuszczowe oponki tu i ówdzie. Słabną nóżki, kolanka, serducho i kurczą się płuca. Aktywnie oglądamy tu i tam mecze piłkarskie, kolarskie zmagania w Tour de Pologne, biegi miejskie, nocne czy podmiejskie. Taka nasza aktywność wzrokowa to jednak jakby niekoniecznie to, o co chodzi.

A chodzi o to, że na przykład duża ilość ruchu u dzieci zmniejszy u nich ryzyko cukrzycy, gdy dorosną. Zwiększy siłę mięśni i wydolność ( o jakie śliczne słówko) całego organizmu. Mądry rodzic da wzór do naśladowania. Mądry rodzic sam będzie wiecej zażywał ruchu, by żyć dłużej i będąc w dobrej formie dłużej móc wspierać swoje latorośle. Żaden lek nie jest tak skuteczny, jak mądra dieta i regularna aktywność fizyczna.

A może radą na nasze lenistwo i wrecz niemoc ruchową, byłoby wskazanie lekarskie? Ruch na receptę, zamiast, lub obok tabletki?

W takiej na przykład Danii, w podreczniku pod tytułem "Aktywność fizyczna – zapobieganie i leczenie" wydanym dla pracowników służby zdrowia, wymienia się 27 chorób, przy leczeniu których aktywność fizyczna ma dobroczynne znaczenie. Krótko mówiąc nie byłoby to odkrycie Ameryki. Inni też to wiedzą, a nawet tą wiedzę wykorzystują. Byłoby to wybranie dobrej drogi. Lekarze – wiadomo – jakiś autorytet jeszcze mają. I mają wiedzę, jak ma pacjent ćwiczyć by zmniejszyć swoje dolegliwości i przyspieszyć zdrowienie. Ufając naszym specjalistom nie bylibyśmy zmuszeni szukać wiedzy tylko w Interneci, na co dobre biegi, pompki, pływanie czy rower. Jednak w takim momencie widzimy, że zapalają się czerwone światła zarówno w koncernach farmaceutycznych jak i w głowach samych lekarzy, którym nieźle się z producentami leków współpracuje. Wiadomo, ruch wspomoże zdrowienie, mniej wydamy pieniędzy na leki, niektórzy mniej zarobią. A to przecież "forsa wpędza w ruch ten świat"!

Po prostu nie ma lekko. Trzeba ruszyć głową , mózg też lubi ruch.

Przydałoby się poszerzyć kształcenie lekarzy w materii ruch a zdrowie, wprowadzając ten temat do akademii medycznych. Choć właściwie sami lekarze doskonale zdają sobie sprawę z korzyści z życia w sposób aktywny. Wystarczy sprawdzić, iż uczestnikami w triatlonach, w biegach  na spore odległości po terenie płaskim i stromym oraz  innych wyścigach amatorskich są właśnie lekarze, aktorzy, przedsiębiorcy. Czyli ludzie, co mają poukładane w głowach. Warto wziąć przykład.

Wiecej ruchu, to nie tylko wiecej zdrowia, ale i więcej szczęścia. Wiadomo przecież prawie wszystkim, że ćwiczenia fizyczne, gry zespołowe, wędrówki górskie itp poprawiają nastrój. Dlaczego? Wysiłek fizyczny zwiększa wytwarzanie przez organizm endorfin i serotoniny, które potocznie nazywane są hormonami szczęścia. Osoby szczęśliwe łatwiej radzą sobie w prawie każdej sytuacji.

Zmieniając nasz styl życia na bardziej aktywny, nie dość, że będziemy zdrowsi to jeszcze będziemy szczęśliwsi? Czyż trzeba czegoś więcej?

Sonia Baran

Korzystano z: http://hipoalergiczni.pl/gdy-lekarz-przepisuje-przysiady-i-bieganie/

Artykuł dodany przez:
Zespół RuszajSie.pl
EnglishPolish