Reklama

Zdrowie ma cztery łapy

Podaj łapę

Warto kupić sobie karnet na siłownię, na basen, czy też zdyscyplinować się samemu i maszerować, biegać czy chodzić regularnie w góry. Warto, bo wiadomo, że ruch to zdrowie. Warto też zastanowić się nad nabyciem psa, oczywiście jeżeli ma się odpowiednie warunki lokalowe, dużo serca i sporo czasu dla zwierzaka. Jeżeli już przyjmiemy do własnej rodziny szczeniaka, to musimy sobie zdać sprawę z tego, że bierzemy za niego pełną odpowiedzialność. To nie jest pluszak czy szmaciana maskotka, którą można zostawić w kącie, to żywa, czująca istota, która potrzebuje nas, potrzebuje ruchu, szuka z nami kontaktu oraz wymaga dyscypliny. My stajemy się jego jedyną rodziną, wychowujemy go i dbamy o jego zdrowie. Jeżeli już piesek zawita w nasze progi, to automatycznie przybywa nam zajęć. I to jest dopiero frajda! Obowiązkowe spacery, biegi, wyprawy, I nie ma wyproś! Nasze domowe "cztery łapy" nabierają powoli (oj, powoli!) dobrych manier, a nam zdecydowanie poprawia się sprawność ruchowa i wydolność płuc. Często człowiekowi po prostu nie chce się ruszyć z domowego ciepełka, ale jak popatrzy nam toto w oczy, zaczepi łapką, by się z nim bawić, to już wiemy, że warto było. Przybywa nam też nowych znajomych o podobnych zainteresowaniach.

W góry z psem

Przepiękna zima w Beskidach. Snieżne czapy na świerkach i jodłach. Widok jak z zimowej baśni. Lekki mróz, puszysty śnieg, w który można się zapaść po pas. Przez las, górskim oznakowanym szlakiem wędruje grupa ludzi z psami. Celem jest tajemnicza Jaskinia Komonieckiego w Beskidzie Małym. Dlatego tajemnicza, że tylko wtajemniczeni znają do niej drogę. Trasa wielokilometrowa. Prowadzi ratownik Jurek Herman i jego pies Goran – też ratownik. Prowadzone na długich smyczach wilczury, labradory, golden riwery, a nawet teriery szaleją w zabawie. Nurkują w śnieżnym puchu, bawią się, zawierają swoje psie znajomości. Znajdują dzikie, interesujące ich leśne zapachy. Opiekunowie – już z większym trudem niż ich psy – pokonują strome wzniesienia i równie strome zejścia, brodząc w kopnym śniegu i też zawierają nowe znajomości.

  

Psie figle                                                                              Ratownicy; pan i pies w jaskini

Sprawdzają dyscyplinę swych podopiecznych i integrują się przy ognisku przed wejściem do groty – celu wyprawy. Skwierczą nad ogniem kiełbaski, jest w termosach kawa i inne napoje. I jest czas na rozmowy, dzielenie się opowieściami choćby o tym, jak wygladało spotkanie z niedźwiedziem w Tatrach. Ze szczytu jaskini spływa strumień. Zimą zmieniony w lodową zamarzniętą kaskadę zasłaniającą wejście do groty niby kurtyna. 100 metrów niżej największy w Beskidach wodospad Dusiołek.

Grupa ludzi nieprzypadkowa. To właśnie szkoła tresury Psie Ego prowadzona przez przewodnika Jerzego i jej dwu i czworonożni uczniowie uczestniczą w górskiej wyprawie w zimowe Beskidy. Jest pięknie. Wypraw będzie więcej. Zapewne tak niezwykłych jak ta.

Na szlaku                                                                            Tyle drogowskazów a kierunku do groty brak

Więcej o wyprawie na: http://www.psieego.pl/wataha-psieego-grocie-komonieckiego/

Foto: Jerzy Herman i Ruszajsie.pl

Artykuł dodany przez:
Zespół RuszajSie.pl
EnglishFrenchGermanItalianPortugueseRussianSpanish