Reklama

Zimaki, Marszony, czyli turystyka trochę ekstremalna

Ludzie kochają góry i po górach wędrowanie. Tatry, Beskidy, Pieniny, Bieszczady czy Karkonosze są wiosną, latem i jesienią celem pieszych wypraw. System oznakowanych szlaków, sieć schronisk to wędrowanie ułatwia, pozwala dotrzeć do najbardziej widokowych miejsc, zdobyć najtrudniejsze szczyty. a później znaleźć chwilę oddechu, czy nawet nocleg, w schonisku na trasie. Po jesieni przychodzi zima i plecaki turystyczne wędrują na półki. Czekają wiosny. Nie wszystkie jednak. Niespokojne duchy nie mogą usiedzieć w domu zimą przed telewizorem. Właśnie z myślą o nich powstał pomysł organizowania Zimaków. W planie takiej imprezy jest pokonywanie zaśnieżonych górskich szlaków i tras, a na zakończenie dnia koniecznie nocleg w namiotach rozbitych na śniegu. Nie dość, że trudniej się wędruje po zasypanych śnieżnym puchem trasach, to jeszcze na grzbiecie trzeba nieść prowiant, śpiwór, namiot i jakąś łopatkę, by przygotować miejsce na nocleg.

A co w zamian? Widok gór i lasów przykrytych czapami śniegowymi. Cisza i pustka wokół. Rozgwieżdżone nocne niebo i rozgrzewające ciepło zimakowego ogniska. Trasa ostatniego tej zimy Zimaku prowadziła z okolic Wadowic na Leskowiec w Beskidzie Małym. 12 kilometrów w przejrzystym powietrzu i z widokami, że dech zapiera. Uczestnicy cofnęli się w czasie. Jak w baśni. Od przedwiośnia w okolicach Wadowic do środka zimy na zaśnieżonym szczycie Leskowca.

Ten nietuzinkowy pomysł zimowego wędrowania powstał w głowie Kuby Terakowskiego, osoby wartej zauważenia i poznania. Zdobył siedem kontynentów, .. a także pieszo przeszedł trasę wokół swego rodzinnego miasta Krakowa, czyli 102 kilometry w 23 godziny. . Nie jedyna to jego idea zresztą. Oryginalnym sposobem pokonywania wyznaczonych tras są wymyślone przez niego Marszony. Zorganizowana grupa chętnych, dorosłych ludzi postanawia przejść np. 80 kilometrów, by dotrzeć do celu. Trasy prowadzą przez góry. Wyruszają więc i wędrują dniem i nocą bez noclegu, z krótkimi tylko chwilami wytchnienia. Nie wszyscy dotrwają do końca wędrówki. Spora część marszonowiczów "wykrusza" się po drodze i wraca do domu. Wolno im. Informują tylko o swej decyzji organizatorów. Zaś ci, którzy pokonają całą trasę i dojdą do celu, radość zwycięstwa odczują podwójnie.

Jest też propozycja dla miłośników morskiego wybrzeża. Chętni na długie wędrówki po bałtyckich plażach o różnych porach roku znajdą towarzystwo na www.popiasku.pl czyli w Serwisie Bałtyckich Długodystansowców. Serwis włącza się też w ochronę bałtyckich fok. 

Karpacki Finał Wielkiej Orkiestry Swiątecznej Pomocy to kolejna inicjatywa warta zauważenia. Jej pomysłodawca to również Kuba Terakowski.  Akcja rozszerza teren działania WOSP na szlaki i schroniska górskie. W 2017 roku, w kolejnym trzynastym Karpackim FinaleWOSP, wolontariusze w trudnym zimą górskim terenie zebrali ponad 66 000,0 zł. Rekord.

Jeśli w jakieś działania włącza się Kuba, to musi to być coś niekonwencjonalnego i oczywiście równie ekstremanelnego. Z Jastrzębiej Góry do Helu wiedzie szlak EDK, czyli Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. Ta najbardziej na Północ wysunięta trasa prowadzić będzie wzdłuż Bałtyku, w większości po piasku. Trasa jest ekstremalna z kilku powodów. Odległość - 49 kilometry. Przejście trasy nocą - początek o godz: 20:00. Uczestnicy powinni maszerować samotnie. Obowiązywać będzie reguła milczenia. Terakowski jest koordynatorem tejże trasy. Można dołączyć. Więcej na:http://www.edk.popiasku.pl/

Kuba Terakowski nie jest sam. W organizacji w / w i jeszcze innych wydarzeń pomaga grupa zapaleńców.  Ale o nich innym razem. Sporo wiadomości o inicjatorze  można znaleźć na stronie: http://www.terakowski.republika.pl/home.htm

Opracowała: Sonia Baran

Fotografie przekazał: Kuba Terakowski

oraz Marek Godyń   http://kluczka.pl/blog/

Artykuł dodany przez:
Zespół RuszajSie.pl
EnglishFrenchGermanItalianPortugueseRussianSpanish